sobota, 9 kwietnia 2011

O Was... o Nas... podsumowanie półrocza ;)

Właśnie zauważyłam, że niedługo minie pół roku odkąd bloguję... i już dłuższy czas noszę się z zamiarem zrobienia Candy, ale nie mogę wymyślić, co mogę Wam zaproponować :( Czas mnie goni, bo w maju mam okrągłe urodziny i chciałabym do tego czasu zrobić Candy - może macie jakieś propozycje?? Wy takie zdolne i pomysłowe, cóż ja mogę dla Was zrobić? Boję się, że jeszcze nikt się nie zapisze... i co...?

Teraz się będę chwalić: dostałam moje wymarzone zawieszki zegarowe od Kamili baaaaaaaardzo dziękuję!
Ciągle szukam im odpowiedniego (czyt. godnego) miejsca w domu ;)


A u Zuzi zamówiłam sobie portfel... także wymarzony i już mam - zobaczcie:

Zu - bardzoooooooooooo dziękuję :)

A teraz podsumowanie ''przedpółroczne'':
8095 odwiedzin! Szok, kto to czyta?? 
33 obserwatorów :) 
363 komentarze :)
60 postów :)
130 blogów, które obserwuję :)
Wiele wspaniałych kobiet, które poznałam... Bardzo Wam za wszystko dziękuję i nie żałuję, że weszłam do Waszego (Naszego) blogowego świata, choć dość często zastanawiam się nad sensownością mojego bloga. Jest on dobrą formą komunikacji z Wami, więc póki co jestem :)
Chciałabym mieć w domu cząstkę każdej z Was... a ponieważ podoba mi się wiele rzeczy wykonanych przez Was, mam już tego trochę ;) Nie pełna ta moja kolekcja jeszcze... ale już spora. Część rzeczy od Was kupiłam, część dostałam, część wygrałam w Candy. Z ciekawości zrobię listę i tak:
1. Zawieszki zegary od Kamili;
2. Aniołki, zakładki, serduszka, podkładki od Ani;
3. Kolczyki, broszki, anioły z masy solnej od Agi;
4. Kwiatki od Krysi;
5. Matrioszki od Madzi;
6. Podusie od Kasi;
7. Królika Tildę od Dominiki;
8. Naszyjnik i kwiatki od Anety;
9. Łosie od Ani;
10. Zawieszki domki i kwiatki od Anety;
11. Domki i drzwi od Joli;
12. Tildy, serduszka, matrioszki od Gosi;
13.  Mitenki od Jagi;
14. Kalendarz, karteczki od Moniki;
15. Wazon od Krysi;
16. Portfel od Zuzi;
17. Okładki na zeszyty i chustecznik od Gazani;
i to chyba na tyle... 17... kolejność przypadkowa (leciałam po obserwowanych, żeby Was wychwycić i chyba nikogo nie pominęłam) Już mam zamówioną torbę i kilka rzeczy na oku ;) Ta lista i te zakupy to uznanie dla Was i dla Waszej pracy. Bardzo Wam dziękuję i wspieram hendeidowe produkty polskie ;) Mam jeszcze chęć na pracę nie jednej z Was, ale i innych e-koleżanek. Moje dzieci, po wizycie listonosza zawsze pytają: Mamo, kto to zrobił?? A jak ma na imię?? A ma dzieci?? Ale masz zdolne koleżanki, ale to piękne... zrobimy to?? Uszyjemy?? ;) 
Czerpię od Was pomysły, inspirujecie mnie i dajecie kopa do pracy :) Lubię wiedzieć, co u Was słychać, co zrobiłyście itd.
Zainspirowana zdolnościami i pomysłami Ani Koniecznej popełniłam takie oto dwie kury wielkanocne, po jednej dla dziewczynek. To nie to, co kury Ani, ale są :)




I już na koniec pokażę Wam mój domowy ogródek... pamiętacie jeszcze mój prezent bożonarodzeniowy? Jeszcze nigdy nie udało mi się wyhodować własnej bazylii...

Miłej niedzieli M. :)

czwartek, 7 kwietnia 2011

BAJM w ogrodzie ;)

Akcja! Tata przekopał nasz ''wielki'' ogródek, Jula go prawie całego samodzielnie pograbiła. Ala pozbyła się chwastów w ''ogrodzie kwiatkowym''. Ja nadzorowałam robotę ;) A więc przodownicy pracy w akcji!


Zrobiliśmy mały wstęp: cebulka i groszek, pietruszka i koperek ;)

A teraz dowody na to, że wiosna już jest w naszym ''kwiatkowym ogródku'':


A wiecie co to?? 


Lubczyk zwany też magi... nie zastąpiony w kuchni szczególnie jako aromat do rosołu i innych zup ;)

 I jeszcze małe zakupy do przydomowej skrzynki...

Wiosenne buziaki M.

niedziela, 3 kwietnia 2011

Wspomnienia Wielkanocne i pierwsze zniesione jajka ;)

Jakaś mnie ''niemoc'' ostatnio dopadła... zmiana czasu dała się we znaki. Wstawanie o 5:50, to nie jest to, co lubię robić najbardziej... ale cóż ''czas był przywyknąć'' jak zwykł mawiać mój kochany mąż z rodziny skowronków (czyt. rannych ptaszków). Ja (na zasadzie przeciwieństwa, które się rzekomo ze sobą przyciągają) sową jestem, ale i sowa zaniemogła ostatnimi czasy (czyt. blogowo-handmadowe wieczory). Po tym jak przyznałam się publicznie na blogu do swojej nadwagi, postanowiłam porządnie wziąć się za siebie, ale i dieta i wysiłek fizyczny nie unoszą mnie na skrzydłach - padam na pysk (czyt. dziób) ok. godziny 21.00. Ale Kochani waga ruszyła... od początku Wielkiego Postu - zero cukru!!! Rowery, basen, spacery, skakanka... sama radość ;)
Ale przecież nie o tym miało być. Żeby się troszkę nastroić polatałam po Waszych blogach, pogrzebałam w starych zdjęciach i znalazłam takie oto wspomnienia świąteczne:

dawno, dawno temu.... 
święconka i podjadanie w drodze powrotnej z kościoła ;)


w zeszłym roku:


Oczywiście nie zjedliśmy wszystkich babeczek :) Rozdajemy je wśród tych bliskich-blisko z życzeniami (coś jak aniołki z masy solnej na Boże Narodzenie).  
Nastroiłam się wspomnieniami i podglądaniem Waszych blogów, a że już 3 kwietnia za pasem wykluły się pierwsze jajka (czyt. kartki wielkanocne) dla tych bliskich-daleko:


Długo nie mogłam się zdecydować, czy mają zostać w formie kartki, czy wyciąć w kształt jajka... pierwsze więc zostały tradycyjne :) To moje pierwsze w życiu kartki wielkanocne... i myślę, że nie ostatnie ;)

Pozdrawiam Was serdecznie i bardzo wiosennego tygodnia Wam i sobie życzę M.

czwartek, 24 marca 2011

7 rzeczy... ;)

Już drugi raz dostałam zaproszenie do zabawy w siedem grzechów - żartuję w wyznanie siedmiu rzeczy, o których jeszcze nie pisałam. Migałam się z tym, ale stwierdziłam, że tak nie wypada i ktoś wybierając mnie chce się chyba czegoś dowiedzieć... Chociaż wolałabym konkretne pytania... bo pewnie każdego interesuje coś innego :) 
Przepraszam dziewczyny i już piszę:
1. Zakochałam się w wieku lat 16 i tak mi zostało do tej pory... Będąc w liceum rysowałam w zeszycie (Gosze może potwierdzić) mały biały domek, psa, ogródek i dzieci - wszystko to się spełniło - jak na obrazku :) Już ponad pół dotychczasowego życia z tym samym facetem ;)
2. Jestem urzędnikiem państwowym. No tak... niestety, wiem... staram się :) Zajmuję się wypłatą świadczeń. Poza tym lubię liczyć Vaty i Pity (wiem, wiem... nuda). Skończyłam Ekonomię.
3. Pochodzę z rodziny nauczycielskiej: mama, tata, brat, drugi brat, bratowa, mąż, szwagier - wszyscy nauczyciele. Sama miałam być nauczycielką (najlepiej klas I-III), ale jakoś... odwidziało się :)
4. Jestem jakby jedynaczką, ponieważ mam trzech wspaniałych braci i jestem jedyną (czyt. ukochaną) córeczką tatusia :) Z tymi braćmi wychowałam się na zaradną i lotną osobę (przynajmniej tak mówią). Mam więcej z "house wife" niż z księżniczki. (Madzika lubisz mnie jeszcze?) 
5. Nie boję się nowych wyzwań... wciąż wydaje mi się, że do wszystkiego się nadaję i choć sama niestety nie mam genialnych pomysłów, to chętnie i chyba z łatwością je odwzorowuję. Chcę spróbować w życiu wielu rzeczy i próbuję, no i większość z nich mi się podoba :)
6. Mam nadwagę... to straszne wiem, ale po dzieciach nie udało mi się wrócić do sylwetki sprzed dwóch ciąży nad czym wciąż ubolewam i wciąż się odchudzam... a jestem niestety słodyczoholikiem :(
7. Jestem typową Matką Polką, moje córeczki urodziły się rok po roku (byłam 9 m-cy w ciąży, 11 miesięcy karmiłam piersią, od razu 9 m-cy w drugiej ciąży i 12 m-cy karmiłam). Mam bzika na punkcie swoich dzieci. Zastanawiam się nawet ostatnio nad... posiadaniem trzeciego dziecka :) A moim ogromnym marzeniem od dziecka jest bycie rodziną zastępczą (co jeszcze nie jest wykluczone:)).
No to macie kawę na ławę... Bałam się, a tu jakoś za łatwo mi poszło... 
Jeszcze siedem by się nazbierało, ale kto by to czytał... ;)
I jak wypadłam??
Pozdrawiam M.
P.S. 
I na deser... moje dzieci - to co mi w życiu wyszło najlepiej :)  
ale o tym już pisałam ;)


wtorek, 22 marca 2011

Sala samobójców...

Ostatnio mąż zabrał mnie na Salę samobójców... jakkolwiek to źle brzmi... to był najlepszy polski film, jaki ostatnio widziałam. Polecam wszystkim, którzy jeszcze nie widzieli, a mają taką okazję. My do najbliższego kina mamy 40km, więc wieczorny wypad to dla nas wyjazd na północy... ale warto było :) Ostatnimi czasy nie oglądam TV (strata czasu), jednak staram się oglądać najnowsze i najciekawsze filmy (te warte obejrzenia).... oczywiście nie zawsze w Cinema ;)


i piosenka, która zainspirowała reżysera Jana Komosę...


bardzo dobry scenariusz (m.in. problem wychowania dzieci, problemy małżeńskie, kariera zawodowa, uzależnienia od internetu, zbyt szybkie tempo życia...), świetna muzyka, efekty... POLECAM!!!
Na drugi dzień rano Ala (lat prawie 7) spytała mnie: Mamo o czym był ten film w kinie? Powiedziałam jej prawdę: Film był o chłopcu - Dominiku, który wszystko miał, bo jego rodzice zarabiali dużo pieniędzy, ale nie mieli dla niego w ogóle czasu... i on był bardzo smutny i samotny. Ala na to: Mamo, to bardzo straszny film... Dobrze, że wy nie musicie tak dużo pracować..! Dobrze, że nie musimy i nie chcemy... pomyślałam ;)

Jeszcze jedne podziękowania :)
Dla Kasi z bloga http://madeinkasia.blogspot.com/, która to na moje zamówienie zrobiła dwie prześliczne podusie. Dziękuję Kochana bardzo :) Zajrzyjcie do niej... zdolna bestia niesłychanie ;)


Pozdrawiam M.

niedziela, 20 marca 2011

Kobiecy weekend :)

W związku z tym, że nasz Tatuś B. musiał pracować całą sobotę od rana do nocy i całą niedzielę jest na zwodach miałyśmy kobiecy weekend. W sobotę kolejna próba przed wielkim występem w Szczecinie... dziewczynki tańczą w Formacji Tańca Nowoczesnego KEEP przy Ośrodku Kultury:



Aby przyciągnąć wiosnę udało nam się popełnić kilka kwiatków... ''Wypychaczki'' spisały się na medal :)






Zrobiłyśmy nawet dwustronną zawieszkę z kwiatków koronkowych dla babci Dany (czyt. Teściowej).

Jakiś czas temu trafiłam na blog bardzo zdolnej Kobiety Gazyni - Rękodzielnika z zamiłowania :) Stałam się posiadaczką wspaniałych zeszytów w okładkach wykonanych przez Nią - dla mnie... genialne! Długo czekały, ponieważ zastanawiałam się jak je dobrze spożytkować... Dzisiaj wręczyłam je dziewczynkom, aby zapisywany, wklejały i rysowały w nich najważniejsze wydarzenia w swoim życiu :) Wcześniej robiła to za nie mama - czyli ja :), ale już chyba są na tyle duże, żeby same tworzyć swoją historię... 
no może pod okiem mamy ;)



Zeszyty można zakupić tu.
Jako pierwsze wydarzenie wspólnie wybrały feryjny wypad do Teatru Lalek Pleciuga w Szczecinie... który zapadł im na długo w pamięci. Po wklejeniu i wrysowaniu zaczęły zastanawiać się nad kolejnym wydarzeniem... (śmiech mnie ogarnął...) taki miały zapał. Mało nie wskoczyły do środka... Jula aż zadarła nagę na stół... 
Jednym słowem - pomysł trafiony :)




Samych trafionych pomysłów na spędzanie czasu z dziećmi życzę...
Pozdrawiam M.
P.S. Mój blog powinien się nazywać blog MAJ lub BAJM, ponieważ cała nasza rodzinka odgrywa tu swoje role :)