poniedziałek, 19 września 2011

Tęskniłam...

Witajcie Kochani :)
Zapewne niektórzy z Was zastanawiali się gdzie zniknęłam... niektórzy może już zapomnieli, że byłam... ale jestem z powrotem :) Dziękuję tym, którzy się dopominali, to bardzooooo miłe i już szybciutko się tłumaczę: otóż.... wymówek mam wiele, ale tylko jedna mnie trochę tłumaczy... więc: BAJM rośnie w siłę i szuka pomysłu na nowy skrót ;) JESTEŚMY  W CIĄŻY :) 10 tydzień :))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
Moje samopoczucie w pierwszym trymestrze nie należy do zbyt dobrych, więc niedługo, gdy już zacznę odpoczywać od pracy zawodowej, wracam do Was pełną parą i nadrabiam zaległości lekturowe na Waszych blogach. Zobowiązuję się w skrócie pokazać, co u nas przez te wakacje się działo. 
Pozdrawiam wszystkich serdecznie M.


P.S. Nasze dziewczynki już Duże Panny: Ala chodzi do drugiej klasy i zaczęła studiować katechizm, Julcia chodzi do Zerówki - czyli nie jakieś tam ''zwykłe przedszkole''. Obie są przeszczęśliwe i oblegają mój brzuch, jako dumne starsze Siostry ;)

piątek, 8 lipca 2011

Historia pewnego tarasu...

W związku z moim prezentem urodzinowym od mężusia, który już Wam pokazywałam 
(tzn. stół z ławeczkami od stolarza) 
trzeba było dorobić podłoże, coby biedaczek nie chłonął wilgoci z trawy, bo tarasu jeszcze nie mieliśmy ;) 
A więc BAJM tzn. B + MAJ robią taras:

kupiliśmy cegły rozbiórkowe i trzeba było je jakoś przewieźć :)

Jesteśmy z niego bardzo zadowoleni, mam nadzieję, że i Wam się spodobał... 
U nas jak zwykle bardzo rodzinnie i sprawnie prace przebiegały :)
Tata po raz kolejny został ,,Bohaterem naszego domu'' bez zakupów w reklamowanej sieci sklepów ;)
a stół został ochrzczony na tarasie już nie jedną kawką, obiadkiem, grillem i imprezą ;)
Jeśli będziecie w okolicy - zapraszamy :)

Na koniec migawki wspomnieniowe - czerwcowe :)

 marzenia każdej małej dziewczynki - sypanie kwiatków już trzeci raz... ale ten czas szybko leci...


i zakończenie roku szkolnego - pierwsze świadectwo Ali :)
 


Ala otrzymała promocję do klasy II, a do pierwszej klasy poszła jako sześciolatek bez zerówki,
Julcia skończyła 5-latki i zdała do zerówki ;-) 

Pozdrawiam i słonecznej pogody Wam życzę 
M.

poniedziałek, 20 czerwca 2011

To rozstania... i powroty :)

Jestem słabą blogerką... wiem, no cóż... życie :) Nie było mnie długo, ale wracam czasami :) bo jak tu do Was nie wracać :) Mam takie zaległości, że przydałby mi się tygodniowy urlop na odwiedziny u każdej z Was... a ile jeszcze nie odkrytych, niepoznanych... Przeżywam to dopiero pierwszy raz, ale tak myślę, że nasilenie blogowania rośnie i spada ze zmianami pór roku: jesienią i zimą - rośnie, a wiosną i latem - spada (przynajmniej tak będzie u mnie). 
W skrócie migawki z życia BAJMu. 
Wczoraj pisaliśmy z mężem świadectwa, wcześniej wszelkie zakończenia, dni dziecka, ojca, matki, zakończenia tańców, basenów, kółek, rocznice ślubu, urodziny, grille, zielone świątki... itp. itd. Wszystko to pochłaniające i prawie wszystko na świeżym powietrzu :) Nie wspomnę o ogródku i codziennych wycieczkach rowerowych ;)

czego to dzieci nie wymyślą :)
       
Moja duma :)
 


Zielone Świątki...  czy u Was też jest taka tradycja przystrajania bramy??

 nasz nowy członek rodziny - jaszczurka Celicja :)
(tak nazwały ją dziewczynki, a mieszka w kamieniach na naszym podwórku)

 
Mój nowy, urodzinowy  - ecogrill :) sprzęt do grilowania na ognisku (bez podpałek, brykietów itp), można robić pyszne zupki (tu gulaszowa), a po ściągnięciu garnka zakłada się kratkę do grillowania (polecam kaszankę z lubczykiem i cebulką)

Na koniec zdradzę Wam, co odkryłam w tym wspaniałym - dającym ogromne możliwości internecie:
1) blog i sklep ''i love nature'' gdzie wygrałam cudowną deskę do serwów, a do tego zamówiłam sobie smaczne serki i pięknej urody kaneczkę :) Polecam! Dom Darii i Jarka jest przecudnym miejscem, które zdecydowanie bardziej odpowiada moim gustom aniżeli styl prowansalski, czy skandynawski... U nich czuje się swojskie i mega naturalne klimaty - sprawdźcie sami!

Marzy mi się, żeby choć trochę tego klimatu wprowadzić w naszym domu...

2) poznałam Pana Krzysztofa, który robi cudne rzeczy z drzewa i sprzedaje je za przyzwoite ceny na allegro. Dzieła tego Pana są precyzyjnie wykonane i wręcz pachną drzewem; ''chińszczyzna''dla mnie nie ma szan z tymi dziełami - zobaczcie:
Pozdrawiam Was wszystkich serdecznie i jeszcze raz dziękuję za wszystkie życzenia urodzinowe :) 
nawet te spóźnione, bo miło tak długo obchodzić urodziny :)

poniedziałek, 30 maja 2011

30-haha i uczciwe wyniki Candy :-)

Przepraszam wszystkich zniecierpliwionych za mały poślizg w losowaniu zwycięzcy mojego Candy :-) Trzydziestkę ma się raz w życiu... i choć się wcześniej dla Was ładnie przygotowałam, to zabrakło mi mocy po imprezowym weekendzie ;-)
Początkowo plan był taki, że wybiorę sobie kogoś np. kto jeszcze nie wygrał Candy i udam, że go wylosowałam... Niestety i stety zgłosiło się Was tak dużo, bo aż 196 że nie zdążyłam nawet do Was wszystkich zaglądnąć. Bardzo się z tego powodu cieszę i czeka mnie wiele podróży w ciekawe miejsca na waszych blogach :-). Więc losowanie było uczciwe w 100%
Przygotowałam losy:
i maszynę losującą:
i uwaga....
WYGRAŁA... (przepraszam za jakość zdjęć - miałam kaca, tylko ciii)
 
Serdecznie gratuluję  i proszę o adres do wysyłki. Pozostałym uczestniczkom baaaaaardzo dziękuję... i mam nadzieję, że choć jedna z Was zostanie u mnie na dłużej :-) Wszystkie jesteście wspaniałe i ciekawe, wszystkie zasługujecie na nagrody... Mam nadzieję, że z czasem trafię do każdej z Was... 
Dziękuję również za wszystkie życzenia... które są przemiłe i sprawiły mi ogromną radość :-)
 
 
To były wspaniałe i niezapomniane urodziny wśród wspaniałych osób. Dostałam cudowne prezenty... i życzę Wam Kochane tego samego!!! Fajnie mieć urodziny ;-)

Pochwalę się jeszcze tylko prezentem od mężusia...
 
 
I tak to spoważniałam po 30-tce...
 
Pozdrawiam M.

niedziela, 15 maja 2011

POGODA :)

Jaka była u Was dziś pogoda?? U nas świeciło słonko i było tak pięknie, że aż obiad jedliśmy na podwórku. Potem była ulewa, padał grad... a teraz znów słonko :) Zobaczcie jak teraz wygląda nasze podwórko:

 
 
Mam niestety spore zaległości blogowe... ciężko je będzie nadrobić. Kilka zaległych postów kłębi się w głowie i nie wiem, czy uda się je wszystkie zrealizować... Bardzo mnie cieszy zainteresowanie moim Candy i nie ukrywam (choć wszyscy tak piszą, to naprawdę) jestem zaskoczona ilością i międzynarodowością chętnych. Żali mi troszkę, że wszystkich Was nie mogę poznać i obdarować... ale to mobilizacja na kolejne candy :-) Serdecznie Was pozdrawiam i kolorowego jak ta tęcza powyżej tygodnia Wam życzę...
Miłego wieczorku ;) M.
P.S.
Z serii małe a cieszy i z serii recycling: świeczniki - lampiony na stół grillowy (szykuję się pomalutku na wielką imprezę podwórkową), które już od dawna planowałam zrobić z koronkowych resztek. Starczyło na dwa:
 

sobota, 30 kwietnia 2011

Od Wielkanocy do Majówki :-)

Tak nas pochłonął czas przedświąteczny i świąteczny, że czasu na e-świat zabrakło... w sumie, to i słusznie, bo ten w realu przecież ważniejszy prawda? A, że majówka już za pasem, pozwolę sobie jeszcze na troszkę wspomnień... aż do następnego roku ;-)

Nowa tradycja w naszym domu: upiekłam pierwszy raz w życiu dwa mazurki... 
znikły już pierwszego dnia i wyglądały nieźle, 
więc tradycja przyjęta in the future ;-)

Pokolenia: z prababcią Anią (lat 90) Jula (lat 5) i Ala (lat 7) ...


Na święta odbyły się również chrzciny małego Stasia... i oto nasz wkład :)



Bardzo udanego, ciepłego i długiegooooooo weekendu Wam życzę
a jeśli ktoś spragniony zapraszam na świeżą tegoroczną miętkę z ogródka :)


 P.S.
Cieszę się bardzo, że zapisujecie się na moje Candy, 
dziękuję za zainteresowanie i zapraszam :)